Adam Mirek – książki, które dzieci czytają dobrowolnie. Wszystkie tytuły i od czego zacząć

Adam Mirek – książki, które dzieci czytają dobrowolnie. Wszystkie tytuły i od czego zacząć

przez

—

19/08/2026

—

10 minut czytania
5/5 (2 – ilość ocen)

Pytanie padło przy kolacji, między drugim i trzecim kęsem: „Mamo, a dlaczego kupa śmierdzi?”. Bez chichotu, bez prowokacji – z autentycznym naukowym zaciekawieniem i widelcem zawieszonym w powietrzu. Odpowiedziałam „bo tak”, czyli najgorszą odpowiedzią w historii rodzicielstwa. Dwa tygodnie później mój syn wyjaśniał mi to sam, ze szczegółami, powołując się na cząsteczki, które właśnie wleciały mi do nosa. Skąd wiedział? Z książki Adama Mirka.

I to właściwie cały Mirek w pigułce. Dzieci przychodzą do niego z pytaniami, na które dorośli odpowiadają „bo tak”, a wychodzą z wiedzą, którą potem cytują przy stole – najchętniej wtedy, kiedy są goście.

Kim jest Adam Mirek?

Adam Mirek urodził się w 1993 roku w Wysokiem Mazowieckiem. Skończył Wydział Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej, pracował w Instytucie Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej, a w 2023 roku obronił doktorat z inżynierii biomedycznej. Jego rozprawa powstawała pod opieką promotorów z Polski i Uniwersytetu w Montpellier.

Brzmi jak ktoś, kto pisze artykuły, których nikt nie czyta. Tymczasem Mirek robi coś zupełnie innego: opowiada o nauce na TikToku i Instagramie tak, że młodzi go słuchają dobrowolnie. Prowadzi warsztaty naukowe w ramach współtworzonej przez siebie Fundacji Poznawczej, pojawia się w telewizji śniadaniowej z cyklem o tym, jak działa ciało od środka, a w 2025 roku TikTok wyróżnił go na liście swoich odkryć w kategorii edukatorów – jako pierwszego Polaka w historii tego zestawienia.

Dorobek książkowy ma na razie zwarty: cztery główne tytuły, wszystkie wydane przez Znak Emotikon. Trzy pierwsze – „Bebechy”, „Glutologia” i „Coś tu śmierdzi” – zdążyły już zdobyć ważne nagrody. „Ktoś tu kręci” ukazało się dopiero w maju 2026 roku.

Lista produktów:

Od czego zacząć?

Dobra wiadomość dla rodziców, którzy nie chcą znowu zastanawiać się, od którego tomu zacząć: to nie jest cykl. Każdą książkę Mirka można czytać osobno, w dowolnej kolejności, bez poczucia, że coś się przegapiło.

Ale skoro pytacie, to podpowiem tak:

  • Najbezpieczniejszy start to „Bebechy” – jedne z najkrótszych i o temacie, który dziecko nosi przy sobie non stop, czyli o własnym ciele.
  • Potem „Glutologia”, bo jest naturalną kontynuacją myśli: skoro wiemy już, jak ciało działa, sprawdźmy, co się z nim dzieje, kiedy chorujemy.
  • „Coś tu śmierdzi” i „Ktoś tu kręci” to para – łączy je szalony naukowiec Florek i jego kura Coco Rico, więc czytane po kolei dają dodatkową frajdę z rozpoznawania bohaterów.

Wiek? Wydawca kieruje poszczególne książki mniej więcej do dzieci w wieku 8–12 lat; przy samodzielnym czytaniu okolice dziewięciu lat wydają się rozsądnym punktem startowym. Czytane na głos działają jednak wcześniej. Górnej granicy nie ma żadnej, o czym przekonałam się osobiście, podczytując te książki wieczorami już po tym, jak dziecko poszło spać.

Dlaczego to w ogóle działa?

Zastanawiałam się nad tym dłużej, niż wypada, bo półka z książkami popularnonaukowymi dla dzieci ugina się od tytułów, których żadne dziecko nie otworzyło dwa razy. Mirek ma trzy rzeczy, których tamtym brakuje.

Pierwsza: zaczyna od pytania, nie od tematu. Nie „rozdział czwarty: układ pokarmowy”, ale „dlaczego lody zamieniają się w… no wiesz, w co”. Dziecko odpowiada na to pytanie razem z autorem i dopiero po fakcie orientuje się, że przeszło przez cały przewód pokarmowy.

Druga: nie boi się obrzydliwości. To brzmi jak chwyt marketingowy, ale jest metodą. Gluty, kupa, zapachy, robale – dokładnie te tematy dzieci uważają za najciekawsze na świecie i właśnie te szkolne podręczniki zwykle opisują znacznie grzeczniej. Mirek wchodzi w nie na całość i przykuwa uwagę w sposób, którego nie da się zastąpić ładniejszymi ilustracjami.

Trzecia: to naprawdę pisze naukowiec. Przy takim poziomie żartów łatwo byłoby coś uprościć do granicy nieprawdy. Mirek ma jednak za sobą własną pracę naukową, a humor nie zastępuje w tych książkach wyjaśnienia. Tytuł „Mądrej Książki Roku” przyznaje społeczność akademicka Uniwersytetu Jagiellońskiego, a nie jury szukające najzabawniejszej okładki.

Jest jeszcze czwarty element, który trudno zmierzyć: dzieci znają Mirka z telefonu, zanim poznają go z książki. Kiedy autor jest jednocześnie twarzą z rolek, przejście do 500-stronicowego tomu przestaje wyglądać jak kara.

Książki Adama Mirka po kolei

Bebechy, czyli ciało człowieka pod lupą

Debiut z 2023 roku i wciąż najlepszy punkt wejścia. Mirek zabiera czytelnika do wnętrza organizmu z obietnicą, że nie cofnie się przed niczym – i faktycznie się nie cofa. Dowiecie się, dlaczego rano z ust potrafi pachnieć jak u zombie, kiedy mózg zamienia się w rollercoaster, co dokładnie dzieje się z lodami między łyżeczką a toaletą i dlaczego godzina nad zadaniami z matematyki męczy bardziej niż pięć odcinków serialu.

To ostatnie pytanie jest zresztą typowe dla całej twórczości Mirka: brzmi jak zaczepka, a odpowiedź okazuje się poważną lekcją o tym, jak pracuje uwaga. Anatomia i fizjologia podane są tu bez ani jednego zdania, które przypominałoby podręcznik.

Nagrody: Mądra Książka Roku 2023 dla dzieci, Bestseller Empiku 2023 w kategorii literatura polska dla dzieci oraz Książka Roku 2023 w plebiscycie Lubimy Czytać. Ilustracje: Katarzyna Cerazy. W Tantisie dostępne jest trzecie wydanie, 288 stron.

Bebechy, czyli ciało człowieka pod lupą. Wydanie 3

Glutologia

Ponad pięćset stron o chorowaniu. Wiem, jak to brzmi. A jednak to właśnie tę książkę dzieci wynoszą z półki najczęściej, bo Mirek zrobił z niej coś w rodzaju obozu – obozu glutologicznego, na który zaprasza razem z Renatą Rentgen i Pankracym Kukułką.

Punkt wyjścia zna każdy: z nosa cieknie, czoło grzeje jak piekarnik, a na ulubiony serial nie ma siły. Co się właściwie dzieje? Autor tłumaczy, że ciało odpiera najazd, mózg wysyła na front armię krwinek, a kiedy one nie dają rady, do akcji wkraczają lekarze i farmaceuci. Po drodze dziecko dowie się, skąd tabletka wie, gdzie boli, dlaczego szklanka mleka wysyła niektórych w pośpiechu do łazienki, kim jest cichy złodziej kości i dlaczego wirus jest podlejszym typem niż bakteria.

528 stron brzmi groźnie, ale książkę rozbijają ilustracje, dialogi, ciekawostki i historia samego obozu. Nagrody: Mądra Książka Roku 2024, Bestseller Empiku 2024, Książka Roku 2024 w plebiscycie Lubimy Czytać. Wydanie miękkie liczy 528 stron.

Glutologia

Glutologia. Jak się nie dać mikropaskudom – wydanie z barwionymi brzegami

Ta sama treść w znacznie lepszym ubraniu. Wydanie drugie z października 2025 dostało twardą oprawę, kolorowe ilustracje i barwione brzegi, przez co trafiło do serii książek z barwionymi brzegami i na listy prezentowe. 528 stron, waga niemal kilogram – to książka, którą się kładzie na kolanach, nie trzyma w jednej ręce.

Uwaga praktyczna, żeby nie kupić dwa razy tego samego: fabularnie i merytorycznie to jest dokładnie „Glutologia” z akapitu powyżej. Wydawca sam pisze o znanej treści w nowej oprawie. Wybieracie więc między wersją tańszą i miękką a prezentową i kolorową, nie między dwiema różnymi książkami.

Jeśli kupujecie na urodziny albo pod choinkę – bierzcie tę. Jeśli książka ma lądować w łóżku, plecaku i samochodzie – miękka jest po prostu poręczniejsza.

Glutologia

Coś tu śmierdzi. Nauka, która wrze, bulgocze i wybucha

Trzecia książka, wydana w sierpniu 2025 roku, i pierwsza, w której detektywistyczna fabuła wysuwa się zdecydowanie na pierwszy plan. Jesteśmy w lunaparku Wirujące Zabawy. Po terenie krąży Florek, zwariowany naukowiec z kurą na ramieniu, wokół bulgoczą kotły, a show ma być wybuchowe. Zamiast tego znika bezcenny kryształ, odziedziczony przez Florka po babci – wybitnej chemiczce.

Podejrzani: klaun, który nagle przerwał przedstawienie, Madame Tekla wróżąca z kryształów i Siny Paluch. Żeby rozwiązać sprawę, trzeba myśleć jak naukowiec, działać jak detektyw i nie panikować, kiedy ogień zrobi się zielony, a śnieg zacznie parzyć.

Bohaterką książki jest chemia, i to pokazana od strony, o której szkoła zapomina. Dzieci dowiedzą się, po co do słodkiego ciasta dodaje się szczyptę soli, dlaczego herbata zmienia barwę po wrzuceniu cytryny, co robią te małe woreczki w pudełkach po butach i dlaczego nie warto sikać do basenu. Po drodze przemycone są atomy, pierwiastki, związki i stany skupienia – łącznie z czwartym, o którym większość dorosłych zapomniała.

Tytuł nie kłamie. Jest rozdział o zapachach, po którym zwykłe „ale tu śmierdzi” okazuje się znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Nagroda: Mądra Książka Roku 2025. Ilustracje: Artur Ernest. 288 stron.

Coś tu śmierdzi. Nauka, która wrze, bulgocze i wybucha

Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna

Najnowsza rzecz w dorobku autora – premiera 20 maja 2026 – i bezpośrednia kontynuacja pomysłu z „Coś tu śmierdzi”. Wracamy do laboratorium Florka, gdzie dzień zaczyna się standardowo: eksperymenty wybuchają, maszyna bulgocze, a najmądrzejsza kura świata Coco Rico siedzi na swoim miejscu. Do momentu, w którym przestaje siedzieć, bo ktoś ją porywa. W kurniku zostaje list z ultimatum: na odnalezienie kury są tylko godziny.

Śledztwo posuwa się naprzód dzięki kolejnym naukowym łamigłówkom. Rozwiązując je, dziecko uczy się między innymi odróżniać rzeczy naprawdę trujące od takich, które są wyłącznie obrzydliwe – co jest, przyznajmy, jedną z bardziej praktycznych umiejętności życiowych. Poznaje też rośliny polujące na muchy, pająki i ślimaki oraz trafia na trop sekretnego składnika odpowiedzialnego za to, że nie da się zjeść jednego chipsa.

Wskazówki ukryte są w miejscach absurdalnie zwyczajnych: pod zakrętką kremu, na gigantycznej lilii wodnej, w żelkach. To najbardziej „zadaniowa” z książek Mirka – bliżej jej do gry niż do lektury, więc dobrze zadziała u dzieci, które nie usiedzą nad ciągłym tekstem. 368 stron.

Ktoś tu kręci. Przygoda naukowo-detektywistyczna

Dla kogo to jest – i dla kogo raczej nie?

Sprawdzą się świetnie u dzieci, które zadają za dużo pytań, u takich, które „nie lubią czytać”, ale przeczytają wszystko, co da się przeczytać kawałkami, oraz u tych, które już mają fazę na ciało, choroby albo eksperymenty. Bardzo dobrze wypadają też jako prezent od osoby, która nie zna gustu literackiego dziecka – ryzyko wpadki jest tu znacznie mniejsze niż przy powieści.

Uczciwie o ograniczeniach. Jeśli szukacie spokojnej lektury do wyciszenia przed snem, to nie tutaj – po rozdziale o mikropaskudach nikt nie zasypia, ktoś natomiast idzie sprawdzić coś w łazience. Jeśli dziecko brzydzi się dosłownie wszystkiego, „Bebechy” mogą być o jeden krok za daleko; wtedy lepiej zacząć od „Coś tu śmierdzi”, gdzie fabuła daje dystans. A jeśli macie w domu kogoś, kto po każdej przeczytanej stronie chce natychmiast coś zmieszać w kuchni – kupcie razem z książką zapas sody i octu. Serio.

Warto też wiedzieć, że dwie ostatnie książki mają fabułę i zagadki, a dwie pierwsze są bliżej formy przewodnika z rozdziałami do przeskakiwania. To zupełnie inny typ czytania, więc jeśli jedna forma nie podeszła, druga wciąż ma szansę.

Kilka rzeczy, których mogliście nie wiedzieć

  • Coco Rico wraca w kolejnej książce. Najmądrzejsza kura na świecie przechodzi z „Coś tu śmierdzi” do „Ktoś tu kręci” i w drugiej książce zostaje porwana. Dzieci traktują to bardzo poważnie.
  • Autor rozdaje darmowego e-booka. Przy okazji założenia Fundacji Poznawczej powstało „Wow! Nauka!” – zbiór eksperymentów do przeprowadzenia ze składników, które macie w kuchni.
  • Spotkania autorskie wymykają się scenariuszom. Mirek opowiadał, że na spotkaniu w poznańskim Zamku, przy prawie trzystu dzieciach, przygotowany plan przestał obowiązywać po dziesięciu minutach, bo pytania z sali okazały się lepsze.
  • Ilustratorki i ilustratorów warto zapamiętać. Za „Bebechy” i „Glutologię” odpowiada Katarzyna Cerazy, za „Coś tu śmierdzi” – Artur Ernest. Przy tego typu książkach rysunek robi połowę roboty.

Nauka wraca przy kolacji

Najbardziej cenię w tych książkach to, że nie udają lekcji i nie udają, że nauka jest ładna. Ciało śmierdzi, choroby są paskudne, chemia bywa obleśna – i właśnie dlatego dziecko chce o tym czytać. Mirek nie wygładza tematu, żeby był grzeczny, tylko wchodzi w niego głębiej, niż spodziewa się czytelnik, i po drodze zostawia prawdziwą wiedzę.

Efekt uboczny jest taki, że po każdej z tych książek w domu przez kilka tygodni panuje stan podwyższonej dociekliwości. Padają pytania, na które nie zna się odpowiedzi. Robi się eksperymenty w kuchni. Ktoś sprawdza, czy da się wyhodować pleśń na chlebie, i niestety da się.

Jeśli miałabym wskazać jedną rzecz, która odróżnia te książki od reszty półki, to jest to szacunek do czytelnika. Mirek nie tłumaczy dziecku, że nauka jest fajna – po prostu pokazuje coś ciekawego i zakłada, że resztę ono sobie dopowie. I zwykle dopowiada.

Wszystkie tytuły znajdziecie w jednym miejscu na stronie autora w Tantisie. A jeśli szukacie prezentu dla dziecka, które na wszystko odpowiada „nudne” – zacznijcie od „Bebechów”. To najprostszy sposób, żeby sprawdzić, czy sposób opowiadania Mirka trafi w jego gust.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *